Wracamy dziś do tematu rowerowego oświetlenia. Dwa tygodnie temu pisaliśmy o obowiązkach rowerzystów. Wspominaliśmy również o możliwych konsekwencjach wynikających z nieprzestrzegania prawa (tekst można znaleźć pod tym adresem). Dziś zajmiemy się nieco przyjemniejszą, choć równie ważną stroną tego zagadnienia; przyjrzymy się rozwiązaniom, które warto stosować i polecimy kilka interesujących propozycji.
Podkreślaliśmy to wielokrotnie i będziemy do tej myśli wracać: są rzeczy na których oszczędzać nie warto. Jedną z nich jest zdecydowanie oświetlenie naszego roweru. Wynika to nie tylko z naszych obowiązków ale również z dbałości o bezpieczeństwo własne oraz innych osób.
Zachęcamy do kreatywnego podejścia do tematu oświetlenia. Spróbujmy użyć wyobraźni. Różnorodność dostępnych na rynku rozwiązań zapewnia nam całkiem niezłe możliwości wyboru i konfiguracji optymalnej dla siebie.
Warto odpowiedzieć sobie w pierwszej kolejności na pytanie: czy jeździmy po terenie miejskim, oświetlonym, czy zdarza nam się wybierać w nieoświetlone miejsca po zmroku? Jeśli na rower siadamy przeważnie za dnia i korzystamy ze ścieżek, można zdecydować się na oświetlenie ostrzegawcze, które pozwala nam być widocznym dla innych użytkowników dróg. Dużą popularnością cieszą się tzw. pchełki – są niedrogie, a jednocześnie zapewniają dobrą widoczność. Koszt przykładowych tego typu lampek przednich (link) i tylnych (link) to ok. 20 zł.

Warto przy tej okazji wspomnieć o ozdobnych „pchełkach”, które można podpiąć takę do plecaka, czy kasku. Przykładowe wersje dla chłopców (mundialowo na czasie, link) oraz dla dziewczynek (mniejszych i większych…, link) to wydatek ok. 25 zł.
Jeśli zdarza nam się wybierać w gorzej oświetlone miejsca powinniśmy zadbać nie tylko o własną widoczność ale również o oświetlenie drogi przed nami. Do wyboru mamy dwa podstawowe rodzaje oświetlenia, dzielące się ze względu na technologię wykonania: żarowe (wolframowe, czyli klasyczne żarówki, czy halogenowe) oraz diodowe. Bardzo popularne przez wiele, wiele lat były lampki na tradycyjne, małe żaróweczki. Z czasem do użytku weszły lampki halogenowe, dające ok. trzykrotnie większą jasność światła ale za cenę szybkiego wyczerpywania się baterii, które starczają na ok 1,5-2 godziny użytkowania. Pewnym rozwiązaniem tej kwestii jest możliwość stosowania akumulatorków wielokrotnego ładowania.
W ostatnim czasie coraz większą popularność zdobywają lampi diodowe mające zasadniczą przewagę: świecą wielokrotnie dłużej niż starsi – wolframowi i halogenowi – bracia. Czas pracy sięgnąć może w takim przypadku nawet 300-350 godzin. I choć są to rozwiązania nieco droższe (choć o wiele tańsze niż jeszcze kilka lat temu) to w dłuższej perspektywie okazują się bardziej ekonomicznymi.
Wybór modeli jest bardzo szeroki. Można się skusić chociażby na rozwiązania firm Cat Eye (na przód roweru – ok. 75 zł, link; lampka tylna – ok. 28 zł, link), czy Adder (na przód roweru – ok. 59 zł, link; lampka tylna – ok. 25 zł, link). Można również zdecydować się na komplet oświetlenia – kupując jednocześnie lampkę przednią i tylną (np. model Cat Eye za 109 zł, link).
Lampki mocowane do roweru to nie jedyne propozycje wzmacniające nasze bezpieczeństwo na drogach. Ciekawym rozwiązaniem są tzw. czołówki przydatne zwłaszcza rowerowym turystom. Można założyć je na głowę lub kask, co zapewnia nam nie tylko możliwość flirtu „na górnika”, ale daje jasny snop światła dokładnie w kierunku, w którym patrzymy. Sprawdzają się również doskonale jako latarki (np. przy rozbijaniu namiotu). Bardzo dobre czołówki robi firma Mactronic – jej lampkę można nabyć już za ok. 46 zł (link).
Na rynku dostępnych jest również całe mnóstwo innych pomysłowych rozwiązań. Są wśród nich między innymi opaski ostrzegawcze, które założyć można na nogawkę, czy rękaw dziecka (nie tylko rowerzysty, ale również idącego do szkoły itd.). To niewielki wydatek – prostą opaskę można dostać już za 5 zł (link), droższe modele wyposażone są m.in. w rzep (17 zł, link).
Nowością na naszym rynku są refleksy odblaskowe zwiększające widoczność i bezpieczeństwo podczas jazdy na rowerze, spacerze, w drodze do szkoły, w czasie uprawiania sportów outdoorowych i na campingu. Efekt odbłyśnika wzmacniają w tym przypadku czerwone diody, które świecą w trzech trybach: jedno stałe światło i dwa pulsacyjne. Wygodny rzep umożliwia wyjęcie modułu z diodami i wymianę baterii. Na takie rozwiązanie firmy Mactronic wydać trzeba niecałe 10 zł (link i link).
Warto również pamiętać, że dobrą widoczność pozwalają zachować nie tylko dedykowane lampki ale również odpowiedni ubiór. W nocy najlepiej widoczne będą ubrania jaskrawożółte, na tle śniegu czy mgły – pomarańczowe. Jeśli nasza szafa nie jest wypełniona garderobą w tych odcieniach można zaopatrzyć się w specjalną kurtkę czy pelerynę.
Temat oświetlenia rowerowego jest niezwykle istotny i za bogaty byśmy mogli go tu wyczerpać. Mamy nadzieję, że udało nam się podzielić pomysłami w tym aspekcie. Chętnie odpowiemy na bardziej szczegółowe pytania, czy wątpliwości. Wszystkim nam bowiem zależy by jazda na rowerze była bezpieczna.